Strona:PL Bronte - Villette.djvu/259

Ta strona została uwierzytelniona.

na nim lato w mieście! Już z samego początku nieszczęsnych tych ośmu tygodni nie wyobrażałam sobie w jaki sposób zdołam je przeżyć i doczekać się ich końca. Z chwilą gdy zbrakło mi podniety stałego, obowiązkowego zajęcia, zaczął duszę moją tłoczyć smutek coraz bardziej beznadziejny. Nie zdolna była nawet darzyć mnie pociechą myśl o przyszłości, ani też umożliwić mi zniesienia smutnego stanu obecnego. Z dniem każdym wzrastało moje zobojętnienie dla życia; rezygnacja rozpaczy podsuwała niejednokrotnie myśl dania ostatecznie za wygranę dalszej walce.
Niestety! Teraz, kiedy miałam pod dostatkiem chwil wolnych do rozważenia własnej egzystencji w sposób, w jaki powinna ona być rozważana przez istoty takie jak ja, wydało mi się życie moje pustką beznadziejną: gdzie tylko okiem rzucić — piaski jałowe; nigdzie zielonych pól, nigdzie drzew palmowych, ani oazy rzeźwiącej. Nie znałam, nie mogłam znać, nadziei, tak drogiej dla młodzieży, którą podtrzymuje ona i prowadzi. Jeśli nawet pukała ona czasem do wrót mojego serca, musiało ono odgradzać się od niej zasunięciem od wewnątrz niegościnnie niedostępnej zapory. Kiedy, odrzucona w ten sposób, odwracała się ode mnie, płynęły z oczu moich potoki łez gorzkich. Nie było jednak na to rady: nie wolno było sercu mojemu gościć takiej zwiastunki zawodnej. Tak śmiertelnie obawiałam się grzechu i słabości żywienia nadziei zbyt śmiałych.
Gotów jesteś niewątpliwie, czytelniku pobożny, wypalić mi długie kazanie za to co napisałam przed chwilą; i to samo skłonny będziesz uczynić ty, moralisto; i ty także, mędrcze surowy; i ty, stoiku, zmarszczysz gniewnie czoło; ty, cyniku, szydzić ze mnie będziesz; a ty, epikurejczyku, roześmiejesz się. Pozwalam wam, każdemu z osobna, zapatrywać się na to jak wam dyktuje wasze przekonanie. Wysłucham kazania, potulnie przyjmę zmarszczkę gniewu na czole, szyderstwo i śmiech; możliwe, że macie wszyscy słuszność; może jednak, znalazłszy się w takich jak ja warunkach, postępowalibyście rów-

249