Strona:PL Bronte - Villette.djvu/720

Ta strona została uwierzytelniona.

niwszy go supełkiem i zamknąwszy całość w medalioniku, schowała go na swoim sercu.
— Mam teraz — rzekła — niezawodny amulet, posiadający dar czarodziejski umocnienia na wieki przyjaźni pomiędzy wami obydwoma. Dopóki będę go nosiła na moim sercu, nie może poróżnić was spór żaden, najdrobniejsza sprzeczka nawet.
Spleciony został w istocie drobnymi jej paluszkami amulet i zaklęty w niego czar, który uniemożliwiał wszelką pomiędzy obu najdroższymi jej istotami wrogość. Paulina stała się węzłem trwale je łączącym, wywierającym na nie wpływ magiczny, zadzierzgującym trwałą pomiędzy nimi zgodę i duchową spójnię. Z nich obu czerpała swoje szczęście, a wszystko, co brała od nich, oddawała im z sutą nawiązką.
Czy może naprawdę istnieć podobnie niezmącone szczęście na ziemi? — zadawałam sobie pytanie, obserwując tę trójkę: ojca, córkę i przyszłego jej męża — już teraz zjednoczonych, błogosławionych i błogosławiących.
Tak. Istnieje. Bez wszelkiego zabarwienia romantycznego, bez przesady, czy fantazjowania. Niektóre żywoty ziemskie zaznają w istocie — wciągu pewnego szeregu dni czy lat — szczęścia rajskiego, mam też głęboką wiarę, że o ile szczęście takie staje się raz w życiu bodaj udziałem ludzi dobrych (źli nie zaznają go nigdy), nie zatracają się w zupełności ślady dobroczynnego wpływu, jaki wywarło ono na nich. W jakikolwiek sposób miałby ich w następstwie doświadczyć los, jakiekolwiek miałyby czekać ich przejścia, choroby czy utraty istot najbliższych, prześwietla najcięższe dla nich chwile niezagasły blask dawnego szczęścia, darzący ich pociechą w najgłębszych ich smutkach, przejaśniający najczarniejsze, zgromadzone nad ich głowami chmury.
Powiem więcej nawet. Wierzę naprawdę w znajdowanie się na ziemi istot ludzkich, urodzonych pod tak szczęśliwą gwiazdą, wychowanych w tak korzystnych warunkach, kierowanych, strzeżonych i ochranianych tak miłośnie od miękkiej kołyski aż do późnego, cichego gro-

332