Strona:PL Cezary Jellenta Dante.djvu/105

Ta strona została uwierzytelniona.

Neapolu wziąć jako swoje lenno. Zarazem też całą siłą zwrócił się przeciw Goliatowi — Florencyi, wszakże rady jej nie dał i tylko się z wojskiem wyczerpał. Z zapałem jednak niestygnącym wojnę prowadził, zawarł rozumne przymierza i byłby może wrogów swych ostatecznie pokonał, lecz w tej ważnej chwili (w połowie lata 1313 r.) strawiła go na śmierć gorączka, której się był nabawił jeszcze pod murami Florencyi. «Świat nadziei zeszedł z nim do grobu» — mówi dziejopis.
Jakim to ciosem strasznym było dla Alighierego — zbyteczna chyba rozwodzić się.
Ale choć zniknął człowiek, nie znikła idea poety. Choć zamarła miłość dla męża opatrznościowego, nie zamarła wiara w Opatrzność.
Taki realny wypadek jak śmierć czyjaś nie może złamać wielkiego apostoła i rozproszyć jego wizyi. Czyn fizyczny się nie udał, ale został i przetrwał czyn moralny — Monarchia.
Dante przecież od początku do końca lekceważy rzeczywistość. Zarówno jego cel, ideał, jak i środki doń prowadzące są nie z tego świata. Realny jest w nim tylko ból na widok bezrządu i prywaty; ale cały sposób czynnego nań reagowania znamionował skrajnego idealistę, humanistę, w którym przedziwnie połączył się czysty idealizm Chrystusa z pierwiastkiem hierarchii, właściwym Hebrajczykom, i szlachetnem pragnieniem szczęścia ludzkiego, tak jak ono promienieje z duszy greckiej, a nadewszystko z Arystotelesa.
Walczy więc Dante nietylko siłą swego marzycielskiego pragnienia, nietylko orężem rozumu, ale i cytatami poetów; walczy pod hasłem bardzo wyraźnem: «Jedność i powszechność».
Jeżeli w Komedyi wydały najwspanialszy swój