Strona:PL Chateaubriand-Atala, René, Ostatni z Abenserażów.djvu/161

Ta strona została przepisana.

lot ku nieznanym strefom, których pożąda twoje serce“.
„Podnoście się rychło, upragnione burze, które macie unieść Renégo w przestwory innego życia!“ Tak mówiąc, szedłem wielkiemi krokami, z rozpromienioną twarzą, z włosami rozwianymi wichrem, nie czując deszczu ani chłodu, oczarowany, udręczony i jakby opętany przez demona własnego serca.
„W nocy, kiedy Akwilon wstrząsał mą chatą, kiedy deszcze waliły się strumieniami na dach, kiedy przez okno widziałem księżyc rozgarniający skłębione chmury, niby blady okręt, który pruje fale, zdawało mi się iż zdwojone życie tętni w mem sercu, że miałbym siłę stwarzać światy. Ach! gdybym mógł podzielić z innem sercem wzruszenia jakich doświadczałem! O Boże! gdybyś mi dał kobietę wedle moich pragnień; gdybyś, jak pierwszemu ojcu, przywiódł mi za rękę Ewę dobytą ze mnie samego... Piękności niebiańska! byłbym padł na twarz przed tobą, a polem, biorąc cię w ramiona, prosiłbym Przedwiecznego, aby ci oddał resztę mego życia.
„Niestety, byłem sam, sam na ziemi! Tajemna omdlałość rozlewała się po mem ciele. Ta odraza do życia, którą odczuwałem od dzieciństwa, wracała z nową siłą. Niebawem, serce przestało dostarczać pokarmu myśli, istnienie