Strona:PL Chateaubriand-Atala, René, Ostatni z Abenserażów.djvu/180

Ta strona została przepisana.

życia, wszystko to rozlewa balsam w mojej duszy. Kiedy słyszę jak huczą nawalnice i jak ptak morski bije skrzydłami o me okno, wówczas ja, biedna gołębica niebios, myślę o szczęściu, jakiem jest dla mnie iż znalazłam schronienie przeciw burzom. Tuta] jest góra święta; wyniosły szczyt, z którego słyszy się ostatnie odgłosy ziemi i pierwsze harmonje nieba; tutaj to religia usypia łagodnie tkliwą duszę i najgwałtowniejsze porywy miłości zastępuje jakąś żarliwą czystością, w której jednoczy się kochanka i dziewica; oczyszcza westchnienia; znikomy płomień zmienia w płomień niezniszczalny; łączy niebiańsko własny spokój i niewinność z resztką wzruszeń i rozkoszy serca, które szuka odpoczynku, i życia, które odchodzi«.
„Nie wiem, co niebo mi przeznacza i czy chciało mnie ostrzec, że burze wszędzie będą towarzyszyły moim krokom. Wydano rozkaz odjazdu; już o zachodzie słońca kilka okrętów rozwinęło żagle. Postanowiłem spędzić jeszcze ostatnią noc na lądzie, aby napisać pożegnalny list do Amelji. Około północy, podczas gdy zajęty jestem tem zadaniem i podczas gdy wilżę papier memi łzami, łomot wichrów uderza moje uszy. Słucham, i, wśród nawałnicy, odróżniam wystrzał z działa na trwogę zmięszany z jękiem klasztornego dzwonu. Pędzę na brzeg, wszystko opustoszałe, słychać je-