Strona:PL Chateaubriand-Atala, René, Ostatni z Abenserażów.djvu/184

Ta strona została przepisana.

muje im wszelkie pożywienie. Ktokolwiek otrzymał siły potemu, winien je poświęcić ku służbie bliźnich; jeżeli zostawia je bez użytku, odpokutuje to natychmiast tajemną męką, a wcześniej lub później niebo zsyła nań straszliwą karę«.
Wstrząśnięty temi słowy, René podniósł z łona Szaktasa zawstydzoną głowę. Ślepy Sachem uśmiechnął się; ten uśmiech ust, który nie kojarzył się już z uśmiechem oczu, miał coś tajemniczego i niebiańskiego. „Synu mój, rzeki sędziwy kochanek Atali, surowo przemawia nasz ojciec; daje naukę starcowi i młodzieńcowi; i ma słuszność. Tak, trzeba abyś się wyrzekł tego osobliwego życia pełnego samych zgryzot; szczęście znajduje się jeno na powszechnych drogach«.
»Jednego dnia, Mississipi, dość blisko jeszcze źródła, sprzykrzyła sobie iż jest jeno przejrzystym strumieniem. Zażądała śniegu od gór, wód od strumieni, deszczów od burz, wystąpiła z koryta, pustosząc urocze wybrzeża. Dumna rzeka czuła się zrazu szczęśliwa swą potęgą; ale, widząc że wszystko zmienia się w pustynię na jej drodze, że płynie opuszczona w swej samotności, że wody jej są zawsze mętne, pożałowała skromnego łożyska, które wyżłobiła jej natura, pożałowała ptaków, kwiatów, drzew i strumieni, niegdyś skromnych towarzyszy jej cichego biegu«.