Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/606

Ta strona została przepisana.


„Oto, żem żwawy, na dzień u łańcucha
„W budzie przy wrotach spoczywać mi każą,
„Bym za to, kiedy nastąpi noc głucha,
„Biegał i czujną był strażą!
„Używam wtedy! Przynoszą mi chleba,
„Ze swego stołu pan mi rzuca kości,
„Podaje sztuki czeladź jegomości...
„Czegóż mi więcej potrzeba?
„Tak ja, niejednym uraczony kęsem,
„Syt sobie bywam polewką i mięsem;
„A to bez pracy, tylko do półmiska
„Nadstawię pyska“.
„Dobrze! powiedzże mi teraz:
„A wolnoż tobie tę służbę porzucić?“
— „Co tego, to nie: chciałemci ja nieraz
„I uciec, ale kazano się wrócić“.
„Oho! inaczej ja mniemam:
„Ciesz się, brytania, z takiej swojej doli!
„Królem być nie chcę, jeśli być nie mam
„Panem mej woli“.

F. D. Kniaźnin.
10. Brytan w obroży.

Niech się nikt z powierzchownej ozdoby nie sroży.
Brytan z srebrnozłocistej pysznił się obroży,
Zazdrościli koledzy wieczór, — patrzą rano:
Aż brytana za srebrną obróż uwiązano.
„Pyszńże się teraz, bracie“, do brytana rzekli.
Gryzł łańcuch nadaremnie, a oni uciekli.

I. Krasicki.