Strona:PL Daudet - Spowiedź królowej.djvu/228

Ta strona została przepisana.

się jego bohaterskie marzenie i ostatnie echa marsza Rodoicy, Czuł się jak aeronauta, co wyruszywszy w podniebne szlaki opadł niemal natychmiast ze zniszczonym balonem, gdzieś obok nędznej stajni.
Przyjął wreszcie zaproszenie i znalazł u prefekta środowisko prawdziwie paryskie, czarującą panią, bardzo muzykalną, która po skończonym obiedzie i pogawędce na różne tematy dnia, zasiadła do fortepianu, przerzucając najnowsze partytury. Miała ładny głos i śpiewała z wdziękiem, Chrystian zbliżył się bo niej, wszczynając rozmowę o muzyce. Na stok ku leżały Echa iliryjskie między Królową Saby i Piękną Modystką. Pani prefektowa zapytała króla o rytmikę i charakter pieśni ludowych iliryjskich.
I podczas, gdy król, oparty o fortepian, spoglądał z melancholją wygnańca, tam na morzu, którego spienione fale zawodziły Echa, piękna i pełna zapału młodzież, którą Lebeau zaniedbał uprzedzić, śpieszyła radośnie na śmierć z okrzykiem: „Niech żyje Chrystjan III“

XIII.
W kaplicy.

„Droga przyjaciółko, przyprowadzono nas właśnie, pana de Hezeta i mnie, do cytadeli raguzańskiej; po dziesięciogodzinnem posiedzeniu w teatrze Corso, gdzie sądziła nas rada wojenna, zostaliśmy skazani jednogłośnie na śmierć.
„Powiem ci, że wolę taki stan rzeczy. Przynajmniej wiadomo, czego się trzymać, i niema już tajemnicy. Czytam twoje drogie listy, mogę do ciebie pisać. To milczenie dławiło mnie. Być pozbawionym