Strona:PL De Montepin - Macocha.djvu/510

Ta strona została skorygowana.

możemy — rzekł Rene, który tymczasem odzyskał energję.
— Czy chcesz, żebyśmy razem poszli do hrabiny?
— Błagam cię o to, mój ojcze... I nie traćmy ani chwili. Przeczuwam jakieś nieszczęście.
— Poślij tedy po powóz.
— Czeka na nas, chodź mój ojcze.

X.

Feliks Jarry wyszedł bardzo blady z pokoju rzeźbiarza.
Widząc Różę, podającą ojcu napój, który miał sprowadzić atak gwałtownego szaleństwa i śmierć, nie mógł się wstrzymać od powiedzenia samemu sobie, że owa śmierć, która zadziwi niemało doktora Lorbac, i która mu wyda się podejrzaną, sprowadzi policję, a ta rozpocznie ze swej strony poszukiwania.
Włosy powstały mu na głowie.
Któż wie, czy z tych poszukiwań nie dowiedzą się prawdy.
Pani Kouravieff posiadała testament ukradziony intendentowi Pawła Gaussin, Michałowi Bernardowi, który został zabity..
Kto wie, czy jego zabójca wykryty nie zostanie i zaprowadzony na szafot?
Strach paniczny nie namyśla się.