Strona:PL Doyle - Ezaw i Jakób.pdf/30

Ta strona została uwierzytelniona.


— Czy jesteś pan pewny, że i ten list był między oddanemi na pocztę?
— Tak jest. Zauważyłem go.
— Ile listów napisał książę pan w tym właśnie dniu?
— Dwadzieścia a może i trzydzieści, prowadzę bardzo ożywioną korespondencyę. Ale to przecież nie może mieć w danym wypadku żadnego znaczenia?
— Nie zupełnie! — odparł Holmes.
— Co do mnie — mówił dalej książę — poleciłem urzędnikom policyjnym, aby zwrócili baczną uwagę na południową Francyę. Wprawdzie jak już mówiłem nie sądzę, aby księżna ośmieliła się przedsięwziąć coś tak niesłychanego. Ale chłopiec miał zupełnie przewrócone w głowie więc bardzo jest możliwe że uciekł do niej z pomocą i z namowy tego niemieckiego nauczyciela. A teraz doktorze Huxtable, zdaje mi się, że czas już, abyśmy powrócili do zamku.
Wiedziałem, że było jeszcze wiele pytań, które Holmes chętnie byłby postawił, ale stanowcze odezwanie się księcia wskazywało aż nazbyt wyraźnie, że rozmowa skończona. Zresztą nie można się było dziwić. Dla tej wybitnej arystokratycznej natury musiało być bardzo nieprzyjemnem wtajemniczać obcego człowieka w najbardziej prywatne sprawy rodzinne; obawiał się może że jakieś nowe pytanie mogłoby rzucić jeszcze silniejsze światło na dyskretne tajniki dziejów książęcego rodu.