Strona:PL Doyle - Ezaw i Jakób.pdf/33

Ta strona została uwierzytelniona.


spodyni była chora. Posłano więc po lekarza do najbliższego miasteczka, do Mackleton, ale lekarz przybył dopiero rano, ponieważ musiał przez noc czuwać przy innym chorym. Wskutek tego służba w gospodzie i rodzina chorej gospodyni nie spali przez całą noc, czekając na jego przybycie; co chwilę ten lub ów wychodził przed dom i patrzył na drogę, czy lekarz nie przyjeżdża. Oświadczają oni, że nie widzieli, aby ktośkolwiek przechodził drogą w ciągu nocy.
Jeżeli świadectwo ich można uważać za wiarogodne, w takim razie moglibyśmy szczęśliwie wykluczyć z naszego śledztwa i tę część drogi, czyli innemi słowy oprzeć się na tem przekonaniu czyli innemi słowy oprzeć się na tem przekonaniu, że uciekający wogóle nie poszli drogą bitą.
— No, a jakże wytłómaczyć kwestyę roweru — wtrąciłem.
— Oczywiście, pytanie to musi się nasunąć i zaraz się niem zajmiemy. Ale przedewszystkiem rozumujmy dalej w rozpoczętym kierunku.
Skoro więc zbiegowie nie poszli rządowym traktem, musieli przeciąć teren na południe, lub na północ od zakładu wychowawczego.
To nie ulega wątpliwości. Rozważmy więc kolejno oba możliwe wypadki. Na południe od domu znajduje się, jak widzisz, wielki szmat ziemi uprawnej, pociętej miedzami na drobne części, otoczone tu i ówdzie kamiennem oparkanieniem. Przyznaję, że przejechać tędy rowerem nie można; wynika stąd, że tę myśl trzeba zu-