Strona:PL Doyle - Szerlok Holmes - 09 - Spuścizna rodowa.pdf/12

Ta strona została uwierzytelniona.


Holmes wziął drobiazgi, jeden po drugim i położył je na brzegu stołu, poczem usiadł i przypatrywał się im z zadowoleniem.
— Oto wszystko — rzekł — co mi pozostało po nadzwyczajnym epizodzie, który się tyczy rytuału rodziny Musgrave.
Już kilka razy Holmes wspominał o tej sprawie, lecz szczegółów jej nie znałem.
Zrobisz mi, rzekłem, wielką przyjemność, jeśli mi o tem opowiesz.
— I chcesz, żebym cały ten kram zostawił jak jest — zawołał Holmes z lekkim sarkazmem. Widzę, że niewiele potrzeba, abyś się wyrzekł manii porządkowania. Bardzo mi będzie przyjemnie, jeśli dołączysz tę sprawę do swoich pamiętników. Jest ona, z powodu pewnych szczegółów, jedyną w kronice kryminalnej naszego kraju. To sprawa nawskroś wyjątkowa. Obraz mojej skromnej działalności bez wspomnienia o tej sprawie byłby całkiem niezupełnym.
Cały świat zna teraz moje nazwisko. Nietylko publiczność, lecz i policya uważa mnie za „ostatnią instancyę“ w sprawach rozpaczliwie zawikłanych. Już wtedy, gdyśmy się ujrzeli po raz pierwszy, miałem sporą klientelę, która jednak mało mi dawała dochodu. Nie masz pojęcia, z jakiemi trudnościami walczyć musiałem z początku i jak długo czekałem, zanim zdołałem pozyskać pewne uznanie.
Pierwsze moje mieszkanie w Londynie było przy Montague-Street w pobliżu British Museum. Mając wiele wolnego czasu, uczyłem się rozmaitych rzeczy, które mogły mi być pożyteczne. Od czasu do czasu ktoś z moich kolegów, przypominając sobie o mnie i o moim wrodzonym talencie, powierzał mi prowadzenie sprawy. Ze spraw tych najwięcej wzbudziła zainteresowania historya rytuału rodziny Musgrave. Ona była pierwszym stopniem w mojej karyerze. Była to dziwna plątanina okoliczności, a jednak poszukiwania moje miały wynik bardzo pomyślny.