Strona:PL Dumas - Anioł Pitoux T1-2.djvu/476

Ta strona została skorygowana.
ROZDZIAŁ XXI
WERSAL

Jak zawsze, nie wiedziano nic w Wersalu o tem, co się działo w Paryżu.
Królowa odpoczywała po scenach niedawno opisanych, których sobie winszowała.
Miała armję, zliczyła nieprzyjaciela i chciała rozpocząć walkę.
Nie należałoż się jej zemścić za porażkę z czternastego lipca?... Musiała przecie dworowi i sobie samej wymazać z pamięci ową sławną podróż króla do Paryża.
Biedna kobieta! nie myślała wcale o podróży, którą zaraz odbyć będzie musiała.
Od owej sprzeczki z hrabią Charnym nie mówiła z nim wcale. Z Andreą obchodziła się z dawną przyjaźnią, która się na chwilę w sercu jej zaćmiła; ale która nigdy w sercu rywalki jej nie zagasła.
Do Oliviera zwracała się tylko z prośbą o posługę lub z rokazem.
Nie była to niełaska dla rodziny, bo z rana w tym samym dniu, w którym paryżanie szli do Wersalu, widziano, jak łaskawie rozmawiała z Jerzym de Charny, średnim z braci, który jej dawał po wzięciu Bastylji takie rady wojownicze.
O dziewiątej rano, gdy młody ten oficer przechodził przez galerję, aby oznajmić łowczemu, iż król polować będzie, wracająca ze mszy Marja Antonina spostrzegła go i przywołała.
— Gdzie pan biegniesz? — spytała.
— Nie biegnę już, skoro zobaczyłem Waszą Królewską Mość, zatrzymałem się i oczekuję z pokorą zaszczytu...