Strona:PL Dumas - Hrabina Charny.djvu/389

Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ XV.
OJCIEC CLOUIS ZNÓW WYSTĘPUJE NA SCENĘ.

— Czy obiad gotowy? — zapytał.
— Gotów — odparła matka.
— To chodźmy do stołu — rzekł.
Przeszli do izby jadalnej.
Dodano nakrycie dla Pitoux.
Billot pragnął wiedzieć, czy to przypadek sprowadził Pitoux do zagrody, czy jakiś zamiar umyślny. W odpowiedniej chwili Billot zapytał go o to.
Pitoux uśmiechnął się i unosząc lewą ręką prawy rękaw od kaftana:
— Patrzcie, ojcze Billot — rzekł, pokazując ze dwadzieścia sideł drucianych, owiniętych jak bransoleta około pieści.
Odpowiedź ta zadowoliła Billota. Rzuciwszy okiem przez okno na podwórze, wstał i rzekł:
— Aha! jest ktoś do mnie.
Pitoux uczuł, jak go żywo dotknęła nogą Katarzyna. Blada, jak śmierć, wskazała mu oczyma okno, wychodzące na podwórze.
Pitoux spostrzegł starego przyjaciela Clouisa, który przechodził przed oknem z dubeltówką Billota na plecach.
Clouis wszedłł; razem ze strzelbą dzierżawcy trzymał na ramieniu zająca, którego zapewne z tej strzelby zabił.
— Kłaniam się uniżenie panu Billot i całej kompanji — rzekł.
— Dzień dobry, ojcze Clouis — odparł Billot. — Słownym jesteś, dziękuję.