Strona:PL Dumas - Józef Balsamo.djvu/1658

Ta strona została przepisana.
CXXXVIII
POWRÓT

Richelieu śmiało mógł oznajmić powrót Filipa, bo, jadąc rano z Wersalu do Luciennes, spotkał go na trakcie podążającego w stronę Trianon, a mijał go tak zbliska, iż mógł nawet pochwycić wyraz smutku i niepokoju, rozlany na twarzy młodzieńca.
Istotnie Filip, zapomniany w Reims, przeszedłszy wszystkie stopnie łaski, obojętności i zapomnienia, Filip, do znudzenia z początku obsypywany przyjaźnią kolegów i grzecznościami starszych w miarę jak dotykała go niełaska, czuł się zniechęconym i rozczarowanym, patrząc na to, jak przyjaźń zastępowano oziębłością, a grzeczności — lekceważeniem; żal i smutek opanował tę duszę wrażliwą i delikatną.
Żałował niewypowiedzianie dawniejszej swej doli, żałował swego stopnia porucznika w Strassburgu, żałował czasów, kiedy delfinowa przybyła o Francji, żałował dawnych dobrych przyjaciół i kolegów, żałował nadewszystko czystej i serdecznej atmosfery rodzinnego ogniska pod dachem oj-