Strona:PL Dumas - Józef Balsamo.djvu/1686

Ta strona została przepisana.
CXLI
BADANIE

Zaledwie Filip odzyskał przytomność i jako tako zapanował nad sobą, zwrócił się do mieszkania Andrei.
Im bardziej zbliżał się do pawilonu, tem więcej rozpraszała się jego obawa przed grożącem nieszczęściem; zdawało mu się, że miał sen przykry, który już przeminął.
Im więcej się oddalał od doktora, tem nieprawdopodobniejszem zdawało mu się to, co pomyślał.
— Tak, tak... z pewnością omylił się pan Louis tym razem. Toć, gdyby miał przekonanie niezłomne, nie dałby mi obietnicy, że zbada raz jeszcze Andreę.
Znalazłszy się jednak wobec siostry, młody oficer, tak był zmieniony, tak blady, że ona z kolei zaniepokoiła się o niego i zaczęła dopytywać co mu się przytrafić mogło.
Jedna rzecz mogła go tylko przerazić!
— Mój braciszku, więc ja naprawdę tak bardzo jestem chora?...
— Dlaczego?... — zapytał Filip.