Strona:PL Dumas - Józef Balsamo.djvu/1737

Ta strona została przepisana.
CXLVI
ODKRYCIE

Filip przypatrywał się siostrze z przestrachem, a zarazem i z ciekawością.
— Czyś pan gotów? — spytał Balsamo.
— Gotów — wyszeptał młodzieniec.
— Więc mogę zadawać pytania pannie de Taverney?
— Owszem — rzekł Filip, ocierając pot z czoła.
— Przedewszystkiem przypatrz się pan siostrze. Wszak śpi?
— Tak.
— Więc nie może wiedzieć, co się dzieje w tej chwili?
Filip zdawał się wątpić.
Balsamo zapalił świecę i przybliżył ją do oczu Andrei, która ani drgnęła.
— Tak, śpi, to widoczne — rzekł Filip — co za dziwny sen, mój Boże!
— Teraz więc zacznę ją badać, a może, panie kawalerze, sam chcesz ją wypytać?