Strona:PL Dumas - Józef Balsamo.djvu/574

Ta strona została przepisana.
XXXVI
PREZENTACJA

Wersal, jak Wszystko co jest wielkiem, był jest i będzie pięknym.
Nawet w ruinie Przedstawiałby jeszcze niezmiernie pożądany widok dla poety lub marzyciela, któryby z balkonu pałacu mógł oglądać te cuda na tle horyzontu. Ale nadewszystko olśniewającym był Wersal w dniach chwały — w tych dniach, w których niezliczone tłumy powstrzymywane przez świetnie strojne żołdactwo tłoczyły się pod jego złocone sztachety, aby napaść oczy widokiem pojazdów bogatych, wyściełanych aksamitem i atłasem, toczących się po bruku pałacowym, gdy z poza okien gorejących światłami widać było dwór strojny w brylanty, perły, rubiny i szafiry; dwór, który na skinienie ręki króla pochyla głowy, niby łan kłosów złocistych przetykany bławatkami i różnobarwnem kwieciem polnem.
Wersal nieco już zmieniony od czasów Ludwiaka XIV, jeszcze jednakże świetny, otworzył dziś wszystkie podwoje, zajaśniał wszystkiemi światłami