Strona:PL Dumas - Kalifornia.djvu/48

Ta strona została przepisana.
IV.
SAN FRANCISCO.

Dnia 5 stycznia 1850 r. pomimo gęstej mgły majtek zwijający żagiel zawołał.
— Ziemia!
Pomimo tego nadaremnie szukano przez cały dzień 6ty zatoki którąśmy minęli. Dopiero nazajutrz 7go rozpoznaliśmy jej wejście.
Nareszcie w ciągu dnia 6 mgła się wzniosła i mogliśmy przypatrzeć się lądowi. Powierzchowność jego wznosiła się w amfiteatr. Na przodzie tej widowni dostrzegliśmy woły i jelenie, pasące się spokojnie stadami na zielonych szmaragdowych łąkach. Te zwierzęta tak były swobodne, jakby świat dopiero był stworzony.
Na tej pierwszej przestrzeni rosła tylko trawa, nie widać było drzew. W drugiej przepyszne jodły nadzwyczajnej wysokości i grubości; dalej zaś miejscami gąszcze leszczyny i drzewa bluszczowego. Na trzeciej płaszczyznie wznosiły się szczyty gór, uwieńczone najwynioślejszym szczytem góry Diablej.