Strona:PL Dumas - Kawaler de Maison Rouge.pdf/28

Ta strona została przepisana.

ków służbowych wprowadził między wartę. Nabiegaliśmy się za zbójem, ale znalazł tylne drzwi i umknął.
W każdym innym razie, Maurycy byłby pozostał całą noc z patrjotami, czuwającymi nad bezpieczeństwem rzeczypospolitej; ale od godziny, nie sama tylko miłość Francji umysł jego zajmowała. Poszedł więc dalej swoją drogą, bo świeżo doznany wypadek, tłumił w nim wszelkie inne wrażenia. Zresztą, wieści o usiłowaniach wykradzenia tak się zagęściły i tak dobrze patrjoci widzieli, iż w pewnych okolicznościach używano tych pogłosek jako środka politycznego, że prawie żadnego republikanina nie nabawiało to niespokojności.
Nazajutrz Maurycy znalazł list na stoliku obok łóżka.
Pismo było cienkie, eleganckie, kreślone ręką nieznaną. Spojrzał na pieczątkę, dewizą jej był tylko jeden angielski wyraz Nothing. — Nic.
Otworzył i wyczytał te słowa:
„Dziękuję!...
„Wieczna wdzięczność wzamian za wieczne zapomnienie!...“
Maurycy zawołał na oficjalistę.
— Scewola, — zapytał, — co to za list?...
— Nie wiem, obywatelu.
— Kto ci go dał?...
— Odźwierny.
— A jemu kto go przyniósł?...
— Komisant zapewne jaki, bo nie widzę narodowej po pieczęci.
— Zejdź i poproś do mnie odźwiernego.
Odźwierny przybył, bo go Maurycy potrzebował, a Maurycego lubili wszyscy ci, z którymi miał stosunki; przybył i oświadczył, że gdyby to o kogo innego z lokatorów chodziło, toby go był prosił, aby się do niego na dół pofatygował.
Odźwierny nazywał się Aristydes.
Maurycy dowiedział się od niego, że list, o który chodzi, przyniósł jakiś nieznajomy około ósmej z rana. Maurycy prosił go, aby przyjął dziesięć franków i zaklinał, iż jeżeli ten człowiek znowu się pokaże, aby ostrożnie wyśledził, dokąd się uda i zawiadomił go o tem.
Gdy Maurycy pozostał sam, zgniótł list, zdjął pierścionek z palca i wraz z listem położywszy na stole, odwró-