Strona:PL Dumas - Mohikanowie paryscy T1-18 v2.djvu/1421

Ta strona została przepisana.

„Nie wiem jak osądzisz pan krok mój, ale zdaje mi się, że tak winien był postąpić uczciwy człowiek i przyjaciel. „Przyjmij pan, i t. d.

„Peyrat, „notaryusz w Saint-Malo.“

Petrus odetchnął i podniósł do ust list zacnego notarjusza, który zapewne nie marzył o takim zaszczycie. Potem, zwracając się do kapitana:
— Ojcze, rzekł, wyjeżdżam z tobą dziś wieczór do Saint-Malo.
Kapitan wydał okrzyk radości; ale niebawem, namyślając się i z pewnym niepokojem:
— A po co ty jedziesz do Saint-Malo? zapytał.
— Odprowadzę cię ojcze. Zobaczywszy cię, myślałem, że zabawisz tu kilka dni. Nie możesz, to ja zabawię kilka dni u ciebie.
Jakoż, tego wieczora, po napisaniu dwóch listów, jednego do Reginy, drugiego do Salvatora, po zaprowadzeniu ojca na obiad, nie do generała, którego wyrzuty lub sarkazmy raniły jego zbolałe serce, ale do restauracji, gdzie we dwóch przy małym stoliku posilali się obiadem zaprawnym czułością, Petrus wsiadł z ojcem w dyliżans, i wyjechał z Paryża.

II.
Kłopoty serdeczne w połączeniu z pienieżnemi.

Jakież to postanowienie powziął Petrus?
Może je znajdziemy w jednym z dwóch listów, jakie napisał.
Pocznijmy od tego, który był adresowany na bulwar Inwalidów.
„Moja ukochana Regino!
„Wybacz mi, że opuszczam Paryż na kilka dni nie widząc się z tobą, nie powiedziawszy nic, ani listem, ani słowem o tym wyjeździe; wypadek nieoczekiwany, ale nie budzący żadnego niepokoju, upewniam cię, zmusza mnie towarzyszyć ojcu do Saint-Malo.
„Dla zupełnego uspokojenia, pozwól powiedzieć sobie, że to co ja dumnie nazwałem wypadkiem, jest po prostu