Strona:PL Dumas - Mohikanowie paryscy T1-18 v2.djvu/943

Ta strona została przepisana.
I.
Obraz świętego Hyacynta.

Ulica Pot-de-Fer, była jedną z najciemniejszych na przedmieściu św. Germana w czasie, kiedy odbywają się te wypadki. Ale ciemna z jednej strony, rozjaśniała się, rozszerzając z drugiego końca ulicy Vaugirard.
Tam to mieszkał brat Dominik Barranti i zajmował drugie piętro jednego z domów naprzeciwko pałacu Cossé-Brissac.
Ku temu to punktowi ulicy Pot-de-Fer, który był widny i dokoła otoczony ogrodami, zmierzał ksiądz Dominik, wyszedłszy z ulicy Tournon.
Odźwierna przywitała go z radością i oddała mu list, na widok którego rozjaśniło się zwykle surowe czoło mnicha. Poznał rękę ojca i żywo otworzył.
List zawierał te wyrazy:
„Kochany synu, od wczorajszego wieczora jestem w Paryżu pod nazwiskiem Dubreuil. Przyszedłem nasamprzód do ciebie, lecz powiedziano mi, żeś jeszcze nie wrócił, i że posłano ci mój pierwszy list. Gdybyś wrócił dziś w nocy lub jutro rano, bądź o południu w kościele Wniebowzięcia, pod trzecim filarem od wejścia.“
Bez podpisu, ale Dominik rozpoznał gorączkową rękę swego ojca. Jego wreszcie ucieczka, skutkiem spisku z roku 1820go, usprawiedliwiała tę ostrożność, obawiał się zapewne, iżby go nie szukano, a dzięki rozmowie pana Jackala z Gibassierem, czytelnik wie, że obawa jego nie była płonną.
— Biedny ojciec! mówił ksiądz idąc do siebie, gdyż była dopiero jedenasta zrana, więc miał godzinę czasu, biedny ojciec, serce dobre i szlachetne, wiek posrebrzył mu włosy a nie ujął ani jednego uderzenia pulsu, ani jednej myśli jego głowie. Niech cię Bóg wynagrodzi za twe poświęce-