Strona:PL Dumas - Naszyjnik Królowej.djvu/606

Ta strona została przepisana.
XLVI
BIBLJOTEKA KRÓLOWEJ

Łatwo wyobrazić sobie, jakie wrażenie sprawiło na panu de Crosne uwięzienie Beausire‘a i Oliwji.
Szef policji zatarł ręce, co u niego było znakiem zadowolenia i w powozie udał się do Wersalu; za jego powozem posuwał się drugi, szczelnie zamknięty.
Zajechawszy do Trianon, naczelnik policji wyskoczył z powozu, drugi zaś pozostawił pod nadzorem swego pomocnika.
Kazał zameldować się królowej, którą poprzednio już prosił o posłuchanie w Trianon.
Królowa od miesiąca mocno interesowała się sprawami policji, natychmiast więc udzieliła audjencji ministrowi.
Skoro tylko ujrzała wesołą minę pana de Crosne, wiedziała już, że pomyślne przynosi nowiny.
Naczelnik policji ucałował rękę Marji Antoniny i rzekł:
— Czy Najjaśniejsza Pani ma w Trianon jaką salę, gdzie, przez innych niewidzana, sama widziećby mogła?
— Mam bibljotekę — odparła królowa — po za drewnianem przeforsztowaniem często bawiłam się w towarzystwie pani de Lamballe i panny de Taverney, gdy jeszcze przy mnie była, obserwując zapał księdza Vermont, kiedy rzucał się na ośmieszający go pamflet.
— Bardzo dobrze — rzekł pan de Crosne. — Teraz właśnie mam na dole powóz; chciałbym, aby zajechał i aby opróżniono go bez świadków, chyba tylko przy Waszej Królewskiej Mości.
— Niema nic łatwiejszego — odparła królowa gdzież znajduje się ów powóz?
— W pierwszem podwórzu. Najjaśniejsza Pani.