Strona:PL Dumas - Naszyjnik Królowej.djvu/638

Ta strona została przepisana.
LII
CZY TO ZASADZKA?

Gdy obrady były ukończone i wszystko w sali sądowej ucichło, oskarżeni pomieszczeni zostali na tę noc w więzieniu Conciergerie.
Tłumy narodu, jak było do przewidzenia, z nadejściem wieczora zebrały się na placu, okalającym pałac sądowy i ze wzruszeniem oczekiwały wyroku.
Zbiegowisko ludu oczekiwało wyroku z niecierpliwością, skracając sobie od czasu do czasu nudy zajadaniem przyniesionych zapasów.
Dzień był parny. Chmury przebiegały ponad głowami, jakby goniąc się wzajemnie. Słońce promieniami swemi ozłacało wszystko dokoła.
Podczas gdy kardynał, któremu udzielono pozwolenia spacerowania po alejach, należących do gmachu sądowego, rozprawiał z Cagliostrem o możebnem powodzeniu w procesie, podczas gdy Oliwja, zamknięta w celi, karmiła dziecię swe i kołysała je na rękach, podczas gdy Réteau z oczyma błyszczącemi liczył w myśli pieniądze przyobiecane mu przez pana de Crosne i dumał nad tem, co uczyni z niemi, gdy nadal pozostanie w zamknięciu, — Joanna, pozostawając wciąż w pokoju dozorczyni więziennej — Herbert, dla rozerwania myśli starała się używać ruchu.
Izba ta wysoka, obszerna, jak sala, byłą oświecona wielkiem oknem. Jakkolwiek mieszkali tu ludzie wolni, okno opatrzone było mocną kratą żelazną, która jeszcze nazewnątrz oddzielona była od samego okna żelaznemi prętami. Światło słabo dochodziło do wnętrza.
Blask, przebijając się przez podwójne zakratowanie, przyjemnie zawsze witany był przez więźniów.