Strona:PL Dumas - Pamiętniki D’Antony T1-2.djvu/234

Ta strona została przepisana.

roku został żołnierzem, w siedmnastym oficerem, w dziewiętnastym półkownikiem, w dwudziestym piérwszym generałem. Blanka słuchała go z przyjemnością, ale nigdy nie posłyszała nawet jednego słówka, że się w niéj kocha.
A jednak Marso kochał się szalenie, kochał całą mocą swéj duszy; — przynajmniéj tak sobie wyobrażał. Wkrótce uprojektował że jest zdradzonym, oszukanym: i wzgarda acz z wielką trudnością, owładała to młode serce, tak skłonne do namiętności. Wrząca krew jego powoli ochłonęła, melancholiczna oziębłość zajęła miejsce exaltacyi; Marso nim poznał Blankę, nie znał tych uniesień, téj mocy duszy, dziś zaś na wszystko serce jego było otwarte.
Błogie sny szczęścia, nadzieja pięknéj przyszłości, cały urok młodzieńczego wieku, które Marso mienił za stracone, wznawiały mu się nie raz, bujały na falach nie-