Strona:PL Dumas - Sylwandira.djvu/529

Ta strona została skorygowana.

rową; lecz zapewnie turkot kół i odgłos stąpania koni po bruku nie dozwolił mu nic dosłyszéć, gdyż nie odpowiedzieli wcale na kilkakrotne jego zapytania.
Nareszcie po kwadransie jazdy, Roger ujrzał wielki, samotny gmach; wyjrzał przez drzwiczki i z wielkim przestrachem, w téj czarnej massie rysującéj się w cieniu, poznał Bastyliją.
Zamiast uwolnienia którego się spodziewał, Roger otrzymał tę łaskę, że go przeniesiono z Fort-l’Évêque do Bastylii.
Wysadzono Rogera pod sklepieniem i zrewidowano go, jak wszystkich więźniów, których przywożono do Bastylii; potém przeprowadzono go przez most i otworzono mu drzwi kordegardy. Tam miał zaczekać, aż pokój jego będzie gotów.
Roger był w takiém osłupieniu, że nie uczynił żadnego poruszenia, nie wymówił ani jednego słowa. W kwadrans otworzono znowu drzwi; miano go zaprowadzić