Strona:PL Dumas - Trzej muszkieterowie (tłum. Sierosławski).djvu/608

Ta strona została przepisana.

— Wiesz zatem, co robiłam?
— Mógłbym ci opowiedzieć wszystko, dzień po dniu, od chwili, gdy wstąpiłaś w służbę kardynała, aż do dzisiejszego wieczora.
Uśmiech niedowierzania przemknął po bladych wargach milady.
— Posłuchaj więc! Wiem o tem, że to ty właśnie obcięłaś dwie zapinki dyamentowe z ramienia księcia Buckinghama; wiem, że przyczyniłaś się do porwania pani Bonacieux; wiem, że, zakochana w hrabi de Wardes, przyjęłaś u siebie pewnej nocy pana d’Artagnana, który, zawdzięczając ciemności, udawał pomyślnie hrabiego de Wardes; wiem również, że, sądząc, iż hrabia de Wardes cię oszukał, chciałaś, aby poległ z ręki rywala, a gdy rywal ten odkrył hańbiącą twą tajemnicę, usiłowałaś zamordować go z pomocą dwóch najemnych drabów; wiem, że wobec nieudania się tego zamachu wysłałaś d’Artagnanowi zatrute wino wraz z sfałszowanym listem, pragnąc obudzić w nim przekonanie, że dar ten pochodzi od jego przyjaciół; wiem wreszcie, że tu, w tym pokoju, siedząc na tem samem krześle, na którem ja teraz siedzę, przyrzekłaś kardynałowi Richelieu, iż zamordujesz księcia Buckinghama, jeżeli wzamian za to pozwoli ci zamordować d’Artagnana...
Podczas tych słów Atosa biada twarz milady nabrała jakiejś sinej barwy.
— Jesteś chyba szatanem! — zawołała.
— Być może — odparł Atos. — Bądź co bądź, posłuchaj, co ci powiem. Zabij lub każ zabić księcia Buckinghama; to mię nie obchodzi wcale!... Nie znam go... zresztą jest on Anglikiem... Ale... ale nie waż się choćby tknąć d’Artagnana, który jest moim przyjacielem, którego kocham i którego bronię. Gdyby zaś z twojej przyczyny chociażby jeden włos spadł z głowy jego, przysięgam ci na pamięć mego ojca, że zbrodnia ta będzie ostatnią, jakiej się dopuścisz.
— Pan d’Artagnan obraził mię — oświadczyła milady głucho, — obraził mię strasznie, i dlatego zginie!
— Czy być może? — zawołał Atos z ironicznym uśmie-