Strona:PL Dumas - Wilczyce T1-4.djvu/301

Ta strona została przepisana.

weszłabym na górę; ale panienkę, córkę pana margrabiego, to każdy uszanuje.
— A jedzenie?
— Jest.
— Gdzie?
— W tym koszyku
— A więc pójdź!
I Marya wbiegła na schody z lekkością tych kozic, które ścigała śród skał lasu Machecoul’u.




XI.
Pokój na wieży.

Gdy przybyły na drugie piętro, Marya zatrzymała się przed pokojem, który zajmował Jan Oullier w zamku: w tym to pokoju znajdował się klucz potrzebny. Następnie otworzyła drzwi, które z tego piętra wychodziły na kręte schody, prowadzące do wyższej części wieży i wyprzedzając o kilka stopni Rozynę, biegła z tą samą zwinnością po niezbyt bezpiecznych, bo chwiejących się, nadgniłych tu i owdzie schodach.
Na szczycie tej wieży, w pokoiku, położonym na poddaszu, Rozyna i kucharka, odbywszy naradę, umieściły młodego barona de la Logerie. Jeśli chęci i zamiary dzielnych dziewcząt były jak najlepsze, to wykonanie nie odpowiadało bynajmniej ich dobrym chęciom; niepodobna bowiem było sobie wyobrazić schronienia uboższego, miejsca, w którem byłoby trudniej wypocząć po zmęczeniu, choćby najmniejszem.
W pokoju tym Jan Oullier przechowywał nasiona