Strona:PL Dumas - Wilczyce T1-4.djvu/67

Ta strona została przepisana.

że, jak na jedno posiedzenie, przygotował dostatecznie drogę do zwierzeń, jakich się spodziewał.
Poczem, ponieważ pan Michel zabierał się do odejścia, przeto odprowadził go do skraju swego pola. A prżztem zauważył, że spojrzenia młodzieńca zwracały się bardzo często ku ciemnym zaroślom lasu Machecoul.




VII.
Baronowa de la Logerie.

Ojciec Courtin zniżał z szacunkiem przed swoim młodym panem ruchomą baryerę, która zamykała jego pole, gdy za żywopłotem odezwał się głos kobiecy, wzywający Michała.
Na dźwięk tego głosu młodzieniec drgnął i przystanął.
W tejże chwili ukazała się osoba, która wołała. Ta osoba, ta dama mogła mieć lat czterdzieści do czterdziestu pięciu. Spróbujmy objaśnić ją naszym czytelnikom.
Twarz miała pospolitą a jedynym jej rysem charakterystycznym był wyraz sztucznej wyniosłości, który stanowił kontrast z gmimiem obejściem. Mała była i przysadzista; suknię miała jedwabną, za bogatą na chodzenie po polach, i kapelusz z batystu écru, z falbaną opadającą na twarz i szyję. Cała jej tualeta taka była staranna, że można było przypuścić, iż wracała z wizyty na Chaussee-d’Antin lub na faubourg Saint-Honore w Paryżu.
Była to ta właśnie osoba, której spodziewane wy-