Strona:PL Dumas - Wilczyce T1-4.djvu/87

Ta strona została przepisana.

— Prawda — odparł młody baron z uśmiechem — masz tu za szkodę, jaką ci wyrządziły psy, biegnąc po twojem polu i zjadając połowę zająca, zastrzelonego przez Bertę.
I dał dzierżawcy wszystko, co miał w sakiewce, to jest trzy czy cztery ludwiki. Courtin spojrzeniem oszacował monetę, złożył smyczę w ręce barona i oddalił się, nucąc Paryżankę, do której miał istotne upodobanie.
Młodzieniec został sam z dwoma psami.




IX.
W którym przebieg rzeczy nie jest zupełnie taki, jak sobie wyobrażał baron Michel.

Nasz rozkochany młodzieniec zrazu zamierzał iść za pierwszą radą Courtin’a, to jest odesłać psy margrabiemu przez Rudzielca lub Łasicę, dwóch służących, zawdzięczających przezwiska, pod jakiemi Courtin przedstawił ich naszym czytelnikom, pierwszy nieco jaskrawej barwie włosów, drugi podobieństwu twarzy swojej do pyska zwierzęcia, którego otyłość zilustrował la Fontaine w jednej ze swoich najładniejszych bajek.
Ale, zastanowiwszy się, młodzieniec pomyślał, że margrabia Souday mógł się zadowolić zwyczajnym listem z podziękowaniem, bez żadnego zaproszenia.
Jeśli, na nieszczęście, margrabia tak postąpi, sposobność będzie raz na zawsze stracona; trzeba będzie czekać na inną a taka nie zdarzy się codziennie.
Jeśli, przeciwnie, młodzieniec odprowadzi psy sam,