Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/660

Ta strona została przepisana.

były zapowiedziane, a nawet i śmiercią stwierdzone, o czem w ostatniej powiem lekcji. Są to dwaj wodze epopei polskiej, na czatach swych stojący — za ich dni mieliż oni wojsko?
Aby się zaś ograniczyć choć tylko na tem, co w szczupłym zakresie czasu zrobić można, zobaczymy też przynajmniej wstępy i końce tych dwóch poematów, z których podobało się pieśni przedwiecznej i wiecznej, aby jeden stał u początku, drugi czuwał u końca i ażeby człowiekowi i społeczeństwu, to jest narodowi, uprzytomniali cały promień cywilizacji jego, przywodząc go do uczucia własnego i sprawiedliwego Ja. Pamiętajmy przytem, że to co innego jest czytać poetów, co gadają o lirze, ale to chyba o tej, którą drukarz wyciska na okładkach ich tomów, gdyby im zaś lira Amfjona[1] z niebios zleciała, w ręce wziąćby jej nie umieli — co gadają i o twórczości, ale, gdyby im kazano śpiewać tak, aby kamienie się składały w mury miasta, to każdy z nich palecby w atramencie umoczył... i wąsy sobie zrobił.
W poemacie Słowackiego Anhelli, idąc z Szamanem przy blasku gwiazd «po śniegiem okrytych stepach, spotyka obóz cały małych dzieciątek i pacholąt, gnanych na Sybir, które odpoczywały przy ogniu. — A we środku gromadki siedział pop na tatarskim koniu, mający u siodła dwa kosze z chlebem. I zaczął owe dzieciątka nauczać podług nowej wiary ruskiej nowego katechizmu i pytał dzieci o rzeczy niegodne, a pacholęta odpowiadały mu przymilając się, albowiem miał u siodła kosze i chlebem mógł je nakarmić; a były głodne... Oto zapomniały już płakać po matkach swoich i tu się wdzięczą do chleba, jak małe szczeniątka, szczekając rzeczy złe i które są przeciwko wierze — powiadając, że car jest głową wiary i że w nim jest Bóg i że nic nie może rozkazać przeciwko Duchowi świętemu, nakazując nawet rzeczy podobne zbrodniom, albowiem w nim jest Duch święty». Pomijam rzecz, której byłoby wielkim wstydem nie znać, to jest: iż wszystkie ludy do Olimpów swoich zawsze podobne, że przeto dogmat popów uczy, iż Duch święty od samego tylko Ojca zgóry i byt po siemu[2] pochodzi, katolicka zaś forma chrześcijańskiego dogmatu określa, iż Duch Śty zarówno od Ojca i od Syna, od boskości i człowieczości najświętszej płynąc, wolności jest przeto zakładem. Widzimy przeto tutaj w obrazie powyższym zapomnienie miłości i wiary, a jednakże anielską przytem niewinność. Potwór to nieznany starożytnemu światu. Koniec złego zarazem i koniec dobra, koniec wszystkiego: niewinność równa zepsuciu! «Zresztą cisza» jak mówi Shakespeare. — Teraz spójrzmy w odwrotny biegun.
U Krasińskiego w wigilją Bożego Narodzenia poeta błądzi po polach Kampanji Rzymskiej, spalonych słońcem «przy niebie czystem, jak zawsze» i nie napotyka tego, co pierwszy, ale widzi, że «daleko na wodach stoi plama czarna, jakby żywa, coraz większa i lecąca ku niemu. — Wielki to i posępny okręt, bez płócien i masztów, a wszystkie fale kołami rozbija na pianę — i z pośrodka jego bucha słup dymu, który leci nazad w nieskończoność» — (Okręt ten, jest to arkan cywilizacji całej, w której żyjemy: wozy i okręta parowe, mechanicznie wiążące i popędzające ludy). Dalej Krasiński mówi: «Stały tam postaci w karmazynowych czapkach i w płaszczach bielejących; usłyszałem niby zgrzyt łańcuchów — zdało mi się, że pada ciężki most, długi most, od okrętu rzucony do brzegów — po nim w ciemnościach wiją się te postaci i dążą ku mnie. — A gdy niedaleko już były, zapytany jednym głosem: «Kędy droga do Rzymu?...» — Jam odparł: «Niema tu drogi, tu pustynia». A oni odrzekli: «Prowadź nas zatem!» — A kiedym się wahał, znów się odezwali cichym i tęsknym głosom: «Myśmy ostatki szlachty polskiej[3]. — Anioł pokazał się nam, anioł niepodobny tym, których oglądały ojce nasze, bo miał skrzydła bez blasku, i welon żałobny na czole — lecz wiemy, że on z nieba zesłan — a on nas tu posłał. Długośmy płynęli — wielkie tam były wichry i istoty na morzu, lecz dopełni się wola Pańska, jeśli dziś o północy staniem w bazylice Piotra». — To było pisane lat temu dwadzieścia, a nie wczoraj, po przeczytaniu gazet z Rzymu. Około tegoż samego czasu pisane było arcydzieło Juljusza.

Spójrzmy teraz na końce tych dwóch biegunów i tych poematów, tak niesłychanie ważnych dla trzeźwości Rzeczy Ojczystej (Rzeczypospolitej).

  1. Amfion — mityczny muzyk, który miał zbudować mury miasta Teb w ten sposób, że cudowną grą na lirze przyciągał kamienie, a te same się układały.
  2. po siemu (ros.) — tak ma być; jest to urzędowy zwrot, używany w rozporządzeniach.
  3. Na wiele lat przed przyjęciem «welonu żałoby narodowej» w roku 1861. (P. P.).