Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/278

Ta strona została przepisana.
AKT CZWARTY.

SCENA PIERWSZA.
Sala w zamku LECHA.
LECH. GWINONA. GRYF. Wchodzi LILLA WENEDA.
LILLA.

W niezawiązanéj przychodzę koszuli,
Nie niosę chleba, nie mam nic przy sobie,
Lecz wy mnie puśćcie do ojca mojego,
Który od dwóch dni jest morzony głodem.
Ja go zobaczyć chcę tylko przed śmiercią,       5
Jam go nie mogła zbawić — więc pożegnam.
Dla tego głowę ubrałam w lilije,
W te wodne kwiaty, które u nas kładną
Dziewicom zmarłym, na ostygłe czoła.
O! Pani! spuść ty ze swojéj srogości!       10
Ja biedna zimne węże rozczuliłam,
I tak się do mnie gady przywiązały
Że za mną cały kłębek biegł i syczał,
Jak pies wyjący smutnie z przywiązania.
I cóż ja winna że węże wolały       15
Słuchać méj pieśni, niż mojego płaczu?
A żem ja węże zimne rozczuliła,
Dla czegoż w tobie powiększyłam srogość?
Czy ty zazdrościsz mi Pani zwycięstwa
Które mi ojca mego wybawiło?       20
O! jeśli tak jest, to weź go za ojca,