Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/303

Ta strona została przepisana.
LILLA.

O! siostro moja, jam się obeznała
Ze śmiercią; wierzaj, ja wam harfę przyszlę,
Mówisz że harfa ta wam da zwycięstwo? —       255
O! zwyciężajcie i bądźcie szczęśliwi! —

(Klęka przed Ojcem.)

Ojcze! błogosław mi — może nie wrócę —
Ale ci lutnię twoją przyszlę złotą;
A jeśli jaka struna z najmaleńszych
Zajęczy, kiedy zagrasz pieśń tryumfu:       260
Pomyśl że struna ci ta przypomina
Najmłodsze dziecko i uderz ją ręką
Niechaj nie płacze.

(Wstaje i do Ślaza mówi.)

Chodź ze mną człowieku.
Chodź! chodź! pójdziemy po harfę.

(Wychodzi ze ŚLAZEM.)
ROZA WENEDA.

Zwycięstwo!!!
Ten starzec usnął córki swojéj płaczem       265
Ukołysany — patrzcie! Cóż jest ojciec!!!
Nieście spiącego na tron Derwidowy.
Zwycięstwo! Sto serc ludzkich — za zwycięstwo!

(Wychodzą.)
CHÓR.
Dwunastu Harfiarzy.

O! ileż trzeba ofiar! ile jęku!
Nim zemsty straszna noc jak piorun błyśnie!       270
Oto zwycięstwa moc w gołąbki ręku.
Tu wodza rąk dwie bratnich łańcuch ciśnie;
Tu król co jękiem harf zwyciężyć mniema
I głośniéj grać — niż mrący ludzie jęczą;
Tu wróżka z krwią na rzęsach stoi niema,       275
I słucha jak na mieczach miecze brzęczą;
I widzi strasznych czynów ludzkich końce,
Przeczuwa Boży sąd — A gdy noc głucha
To z wiary mrących ludziom robi słońce;
Woła piorunów, patrzy jak biją — i słucha.       280