Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/339

Ta strona została przepisana.

séra holenderskiego. Zamknąć podwoje, bo gotów nam figla spłatać i wynieść się niepostrzeżony. Panie Drzymała, prosiemy na miłość Boga, nie rób ze siebie fantazma. W imie Ojca i Syna i Ducha — panie Drzymała, pokaż się.“ — „Panie Drzymała, pokaż się!“ krzyknęła szlachta, patrząc na pana Drzymałę, który stał wtenczas wszystkim na widoku, gdyby rak ugotowany na farfurce, albowiem i twarz i żupan miał z karmazynu.
„Mości podczaszy,“ rzekł J. O. xiąże do Dunina, „więc przepraszam waści, żem ci wczoraj uchybił, mówiąc: łżesz, kiedyś mi waść o tym kamieniu bajdurzył, — a teraz widzę, że to prawda. Lecz mam do ciebie panie kochanku, ansyą, żeś twego kamienia na panu Drzymale spróbował, bo ja na niego lubił patrzeć — on piękny człowiek — i panna Anna będzie się smucić, że go nie widzi. Już to się ja nie lękam, aby nas pan Drzymała okradł, bo to człowiek uczciwy. Ale panna Anna dla niewidzialności jego teraźniejszéj może szwankować — a w statucie litewskim nie ma jeszcze artykułu si quis incarnatione invisibilis factus, pater fit.“ — Tu w. pan Dunin widząc, że xiąże pan żart za daleko posuwa, ile że sam w. marszałek, ojciec panny Anny, marszczył się na wspomnienie same dyshonoru, jaki córka jego ponieśćby mogła, odezwał się: „Mości xiąże, mnie się zdaje, że pana Drzymały wcale tu nie ma, bom ja go sam zostawił w bramie Najświętszej Panny, we śnie głębokim pogrążonego — a tu sobie tylko zrobiłem żart i krotochwile, mówiąc, że jest między nami.“ „A kiedy tak, rzekł xiąże pan, to mi lżéj na sumnieniu; — niech się wyśpi pan Drzymała — a nie mówcie mu