Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T4.djvu/200

Ta strona została przepisana.
Wchodzi ADJUTANT Braneckiego.
ADJUTANT.

Pan mój jako afront nowy
Uważa, obelgę nową,
Pana jenerała słowo
O uderzeniu po wstędze.        360

KRECZETNIKOW.

Nu — proś go, proś na herbatę.

ADJUTANT.

Nie wiem czyli go dopędzę
Bo wyjechał z sekundantem...

KRECZETNIKOW.

Powiedz mu że na harmatę
Strzela sie z paniczem frantem        365
Karciarzem — jenerał stary.

(Ajutant wychodzi.)

Oj dobrze że my te Bary
Przycisnęli! — Ot depesza
Że tam jakiś Car w Kazaniu
Jenerały nasze wiesza,        370
I o Carycy porwaniu
Zamyśla w imie Piotrowe.
Oj dobrze że my powstaniu
Polskiemi urwali głowę
Niedopuściwszy odsieczy;        375
Bo gdyby — spasij nas Boże! —

(żegna się.)

Od takiej okropnéj rzeczy
Gdyby im pana we dworze
A xiędza puścić z łańcuszka,
To ot — i Moskwa matuszka...        380
Spasij Boże! spasij Boże!

(żegna się.)

Ot gdyby tu wojownika,
To czart wziął państwo Ruryka.
Spasij Boże! spasij Boże!