Strona:PL Edmondo de Amicis - Serce.djvu/044

Ta strona została uwierzytelniona.


— Czemu to pani nie wyjmie z ławki tego gwoździa, o który mój Piotruś rozdarł majtki?
Czasem nauczycielka mego brata wpada w złość z tymi chłopakami i gdy już nie może wytrzymać, to palce sobie gryzie, żeby nie dać któremu klapsa. A jak straci cierpliwość, to zaraz jej żal i bierze na kolana dzieciaka i pieści; każe któremu urwisowi iść precz, to potem sama płacze i biegnie kłócić się z rodzicami, którzy dzieciom za karę jeść nie dają.
Panna Delcati jest młoda, wysoka, ładnie ubrana, ma czarne włosy, jest bardzo żywa, wszystko robi nagle, prędka się zdaje i porywcza nawet, ale wzrusza się lada drobiazgiem i ma wtedy głos taki tkliwy!
— Przynajmniej to dobrze, że te bębny panią kochają! — rzekła moja matka.
— Prawda, kochają — odpowiedziała — ale niech no się rok skończy, większa część i nie wspomni nawet. Jak już przejdą do nauczyciela, to się wstydzą, że byli w klasie nauczycielki. Po dwóch latach trudów przywiązawszy się do jakiegoś malca smutno jest rozłączać się z nim, ale się mówi: No, tego jestem pewna, ten mnie kocha! Ale przechodzą wakacje, chłopiec powraca do szkoły, biegnę naprzeciw niemu. Dziecko, moje drogie dziecko! A on odwraca głowę w inną stronę.
Tu przerwała nauczycielka.
— Ale ty tak nie zrobisz, maleńki? — rzekła podnosząc się ze łzami w oczach i całując mego braciszka. — Ty nie odwrócisz głowy w inną stronę! Prawda? Nie zaprzesz się twojej starej przyjaciółki.

· · · · · · · · · · · · · · · · · · · ·



Moja matka.
10. czwartek.

W obecności nauczycielki twojego małego brata, uchybiłeś szacunku winnego twej matce. Niechże się to