Strona:PL Edmondo de Amicis - Serce.djvu/054

Ta strona została uwierzytelniona.

i właśnie byłem w kancelarii, kiedy weszła pani z jasnymi włosami i czarno ubrana, matka Nellego, i rzekła:
— Panie dyrektorze, czy jest w klasie mego syna chłopiec, który się nazywa Garrone.
— Jest — odpowiedział dyrektor.
— Czy nie zechciałby pan z łaski swojej przywołać go tutaj, bo mam mu słówko do powiedzenia?
Dyrektor zawołał pedela i posłał go do klasy, a za chwilę stanął w progu Garrone ze swoją roztarganą, wielką głową i z dość głupią miną. Zobaczywszy go jednak pani podbiegła ku niemu, objęła za szyję, i obsypując pocałunkami jego wielką głowę mówiła:
— Tyżeś to, Garrone, przyjaciel mego synka, obrońca mego biednego dziecka!? Tyżeś to, drogi, poczciwy chłopcze?... Tyżeś to?...
Po czym gwałtownie zaczęła szukać czegoś po kieszeniach i w woreczku, a nie znalazłszy nic, zerwała z szyi łańcuszek z krzyżykiem i włożyła go na szyję Garronego, pod krawatkę, mówiąc:
— Weź go i noś, na pamiątkę ode mnie, drogi chłopcze! Na pamiątkę od matki Nelliego, która ci dziękuje i błogosławi Ciebie.

· · · · · · · · · · · · · · · · · · · ·



Prymus naszej klasy.
25. piątek.

Garrone zdobył sobie przywiązanie, Derossi zaś uwielbienie wszystkich. Wziął pierwszy medal i ciągle będzie prymusem, także i w tym roku; nikt nie może ubiegać się z nim o pierwszeństwo, wszyscy przyznają mu wyższość, we wszystkich przedmiotach.
Jest pierwszy w arytmetyce, w gramatyce, w ćwiczeniach, w rysunku; w lot wszystko pojmuje, ma za-