Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Chwile.djvu/084

Ta strona została uwierzytelniona.

ją coś zmięło i oparzyło. Dokonało tego sztuczne światło i piekące gorąco lampy.
Kobieta długo patrzała na zmiętą i oparzoną koronę kwiatu, aż z oczu jej ogromnie smutnych zaczęły padać wielkie krople łez, gdy usta do pobladłego korala teraz podobne, zaszeptały:

— Lampę wzięła za słońce!