Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Ostatnia miłość.djvu/188

Ta strona została uwierzytelniona.

— Zrozumiej piękną i poważną stronę życia! mówił anioł; poznaj że ono niepowinno być pustą igraszką, jaką ci dotąd było. Otrząśnij się z brudu materjalnych miłostek, zdejm z siebie błyskotki, miej odwagę spojrzeć w twarz cierpieniu i pracy.
— Bredzi! nie słuchaj go! zachychotał demon. Cóż to? masz zostać zakonnicą, we włosiennicę się ubrać, różańcem się opasać — a może się jeszcze i biczować? ha, ha, ha!
— Ha, ha, ha — zawtorowała śmiechem myśl kobiety.
— Nie, odrzekł anioł — zakonne suknie i różaniec nie są zbawieniem; czynu trzeba i pracy.. Patrz, oto są twoje drogi!..
I ręką anioła ukazany ujrzała przed sobą kobieta swój cichy, wiejski dom. W nim i wkoło niego dużo krzątało się ludzi, bo była bogata; a w najcichszym pokoju, poza śnieżną firanką stała kolebka jej syna, a obcy jej strzegli.
— I czemże będę wśród tego wszystkiego? myślała Izabella.
— Matką i kobietą szlachetną odrzekł anioł.
— Śmiej się z tego zawołał zniecierpliwiony demon. Jakto! ty taka piękna, taka świetna i wielbiona w wytwornych towarzystwach, miałabyś zamknąć się w domu, jak szpetna jaka i gminna kobieta? miałabyś się wyrzec hołdów, strojów i blasku, i uczyć twoje dziecko abecadła, związać się może z ży-