Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Ostatnia miłość.djvu/359

Ta strona została uwierzytelniona.



VIII.


Wieczór był dość późny. W dużym ogrodzie w D*** zaległa cisza; bawiący się świat tameczny odpoczywał snać dnia tego po licznych zabawach. Nawet od domu Hrabiny nie biegły odgłosy muzyki i gwaru; wielka pani miała migrenę, i nie przyjmowała nikogo.
W mieszkaniu pani Różyńskiej i jej brata cicho było także; z okien ich błyskało światło rzucając smugi bladych promieni na gałęzie powoju oplatającego balkon.
W małym i zamkniętym ze wszech stron pokoju siedział z książką w ręku Henryk, i chwilami odrywał się od czytania, słuchając dźwięków fortepjanu i stłumionego głosu kobiety śpiewającej w sąsiednim saloniku.