Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Ostatnia miłość.djvu/379

Ta strona została uwierzytelniona.

— Oho! jakto nie ważne! zawołał Brynio; dla mnie pewno nie ważne — bo ja niemam żadnej pretensji do pani Różyńskiej — ale — dla innych... i figlarnie mrugał oczami patrząc na dwóch konkurentów Reginy.
— Ciekawa jednak rzecz czemu się ona rozwiodła? zaczął zamyślony pan Frycio.
— Miecio mówi, że nikt tego odgadnąć nie mógł.
— Pewno się w kim rozkochała.
— Miecio mówi że nie — i że mąż jej był dzielny człowiek — piękny podobno i bogaty.
— Konsyljarzu! konsyljarzu! zawołał pan Wiewiórski, ujrzawszy przez okno doktora idącego do pacjentów mieszkających na tym samym dziedzińcu.
Doktor spojrzał na okno.
— Dzień dobry, panie Wiewiórski, zawołał, a co to pan tak długo w negliżu.
— Proszę do nas doktorze, jest wielka nowina.
— Cóż tam za nowina? spytał doktór niedbale zbliżając się i stając pod oknem.
— Dowiadujemy się w tej chwili, mówił gospodarz, że pani Regina Różyńska jest rozwódką.
— Doprawdy! odrzekł medyk, dobra wieść dla jej adoratorów!
— A któżto jej adoratorowie? z lekką niechęcią spytał pan Frycio.
— A ja niewiem, ze zwykłym sobie lekko sarkastycznym tonem odpowiedział doktór — muszą jednak