Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Ostatnia miłość.djvu/381

Ta strona została uwierzytelniona.

Zaledwie drzwi się zamknęły za hrabią Augustem, pan Frycio zerwał się z krzesła i zawołał.
— Michałek! wiedeńską bonżurkę podaj — zaraz tylko!..
A sam zbliżył się do lustra, przed którym ustawiony był cały pułk słoiczków i flaszeczek z perfumami, pomadami, olejkami i t. d.
— A jaki krawat podać jaśnie panie? spytał Michałek.
— Pokaż wszystkie — wybiorę!
Lokaj rozłożył na stole krawaty przeróżnych barw — wązkie, szersze i najszersze; a było ich wszystkich trzydzieści i sześć.
— Jak myślisz Michałku, w którym mi najwięcej do twarzy?
— Jaśnie panu we wszystkich pięknie.
— Hm, ale w którym najpiękniej? ten bronzowy zaciemny, szafirowy nie idzie do koloru bonżurki; może zielony, co? Podaj bonżurkę!
Bonżurka była ciemno wiśniowa, zielony krawat pokazał się niestósownym. Jeden po drugim wszystkie trzydzieści sześć krawatów były przyłożone do bonżurki, obejrzane zbliska i zdaleka — nareszcie amarantowy odniósł zwycięztwo.
Nastąpił potem podobnyż przegląd dwunastu par bótów, kamaszków i półbucików błyszczących jak szkło i rzędem ustawionych przy ścianie — i zaledwie za godzinę pan Wiewiórski ubrany w wiśniową bon-