Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pamiętnik Wacławy vol I.djvu/063

Ta strona została uwierzytelniona.

nakreślone słowa: „Nie ufaj zbyt połyskom, dziecię moje, i nie oddawaj im całego serca twego!” Był to list mego ojca, który wypadł mi z kieszonki podróżnego szlafroczka. Podjęłam go z poszanowaniem i machinalnie prawie czytałam daléj: „Wejdź w życie z myślą, że zabawy i zbieranie hołdów nie jest celem, dla którego żyć powinna kobieta. Odurzą cię one i upoją z razu, ale staraj się coprędzéj o wytrzeźwienie. Strzeż się utonięcia we fraszkach. Po-za tém błyszczącém kołem, które cię otoczy, staraj się dojrzéć świat najrozleglejszy, świat pracy, myśli, uczuć wielkich...”
Opuściłam ręce i zamyśliłam się głęboko. Zdawało mi się, że z papieru, który trzymałam w ręku wychodził głos poważny, surowy nieledwie, głos z innego jakiegoś świata, niż ten do którego weszłam, który mię już na samym wstępie upoił. Głos ten przychodził do mnie od ojca, ze stron dalekich, z dalekich krain, po których on wędrował... Rzewnie zaczęło mi się robić około serca, zapomniałam o dziewczynie, która w lustrze śmiała się przed chwilą tak swawolnie, i pismo ojca do ust poniosłam.
W téj chwili zawołano mnie do matki.

III.

Przy obiedzie matka moja rozmawiała ze mną po francuzku i po angielsku naprzemian, a wstając od stołu, rzekła do mnie: