Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pamiętnik Wacławy vol II.djvu/024

Ta strona została uwierzytelniona.

kierowany tajemniczą sympatyą mimowolnie dążył tam, gdzie mógł znaléźć przeczutą i upragnioną światłość?...
Odetchnęłam pełną piersią. Na twarzy, co się przede mną zjawiła, zobaczyłam wypisane słowa z listu mego ojca: po za granicami świata, w jakim się znajdujesz, jest świat inny, rozległy świat myśli, pracy, cnót, rzadko rozsianych, ale przyświecających ludzkości, jak szeroko rozpalone pochodnie... Tak, pomyślałam, oblicze to dlatego tak głęboko uwięzło w méj pamięci, że człowiek, który je nosi, niepodobny jest do wszystkich tych, których napotykałam dotąd i należy zapewne do tego innego, dalekiego świata, w którym cnoty, jak pochodnie śród nocy, przyświecają ziemi... Lżéj mi było na sercu, a w piersi przestałam poczuwać chłód, sprawiony garścią ostudzonego popiołu, jaka w niéj była niedawno. Z zamyślenia obudził mię turkot kół na dziedzińcu. Spojrzałam w okno. Przed gankiem stał ładny koczyk, a z niego, w popielatém ubraniu o poprzecznych pręgach, wysiadł pan Henryk.

XL.

Siedziałam przy krosienkach, stojących pod oknem, i wyszywałam zielony listek. Naprzeciw mnie siedzący pan Henryk machinalnie trzymał pasmo włóczki w palcach, które roztwierały się i ściskały szybszym