Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/027

Ta strona została uwierzytelniona.

i najtraiczniejsze zajście używaniem tytułu tego spowodowane, stanowi już integralną część epizodu, mającego składać treść niniejszej opowieści, że co więcej rozpoczęło ono właśnie cały szereg trosk tych i zgryzot, które dostojną rodzinę nawiedziwszy, mnie pióro do ręki włożyły, wolę więc, przez obawę powtarzania się pozostawić rzecz o tytule dalszym czasom, a kończąc już pobieżny mój zarys historyczny, zaprosić czytelnika do następnego rozdziału, w którym będzie on miał zaszczyt wstąpić wraz ze mną w wysokie progi pałacu hr. Światosława i osobiście już zapoznać się z kilku głównymi członkami, opiewanego przezemnie rodu.