Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/062

Ta strona została skorygowana.


— Fi donc, Mścisławie. Księżniczka!
— Wygląda na czarownicę!
— Mais Vous avez des expréssions... mon chèr... czy myślisz pojąć za żonę boginię piękności? daj pokój! Bogiń tych znajdzie się zawsze dosyć — za pieniądze, najsmaczniejszy zaś kąsek nie jest nigdy dość smacznym, aby się nie przejadł gdy go mamy zawsze. Nie żenimy się tedy pour le plaisir de notre coeur, jak mawiali niegdyś czuli pastuszkowie, ale dla tego abyśmy nie potrzebowali, w interessach dzisiejszemu podobnych, jeździć do Rzymu, a w wypadku już podróży mieli na nią dostatecznie pieniędzy.
Hr. Mścisław obojętnie wysłuchał stryjowskiej tej mowy, jakkolwiek na ustach jego igrał wciąż wyraz lekkiego niesmaku.
— Mon Oncle, rzekł gdy hr. Światosław mówić przestał, jakkolwiek wysoko cenię stanowisko i interesy rodziny naszej, nie sądzę, abym kiedykolwiek dla nich nawet poświęcić chciał swobodę moję i wprządz się w jarzmo nieznośnych jakichś, a koniecznych zobowiązań. Być może zresztą iż przykra ta okoliczność spotka mię kiedy w skutek nieprzewidzianych dotąd wypadków, tymczasem jednak, pozwól mon Oncle, abym mógł marzyć o tem, że nieprzestanę nigdy wstępować