Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/065

Ta strona została skorygowana.


Przyjmuje i prosi Jpana do swego pokoju, gdzie obecną jest także Jpani hrabina.
Na widok wchodzącego syna, Jpani hrabina lekkie zaledwie poruszenie uczyniła na fotelu. Dystyngowana matka nie zwykła rzucać się w objęcia najmilszemu choćby i z najdalszej podróży wracającemu dziecięciu. Co prawda to że i dystyngowany syn także nie roztwiera objęć swych przed najlepszą i choćby najdawniej niewidzianą matką. Natomiast hr. Wiktorya wyciągnęła ku wchodzącemu białą dłoń swą i cichym, słodkim głosem przemówiła. — Bonjour, mon efant.
— Bonjour, maman, odrzekł syn i usta swe przyłożył na chwilę do ręki matczynej.
W zupełnie ten sam sposób powitanie odbyło się pomiędzy przybyłym a hr. Światosławem, hr. August nieco już energiczniej i wielomówniej radość swą z powodu powrotu synowca objawiał, l’abbé zaś po uściśnieniu ręki młodego podróżnika, łagodnie-żartobliwym tonem, rzekł:
— Prawdziwie niewiem jak mam mówić... prince ou comte?
Zamiast bezpośredniej odpowiedzi, przybyły zwrócił się ku roztwartym drzwiom przyległego