Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/067

Ta strona została skorygowana.


— Nuda straszliwa... odparł młody pan ziewając skrycie, w teatrach nie bywałem, bo od pewnego czasu ça m’embête, po starych ruderach nie błądziłem, bo znam je oddawna... w pauzach więc pomiędzy wizytami i audyencyami dla interesu koniecznemi, spałem jak niedźwiedź w zimie... myślałem doprawdy że zasnę na wieki...
— Bah! to smutno ci było! A nie mógłżeś się na żadnego tam maitre d’hôtel albo komissyonera rozgniewać?
— Qui dà mon Oncle! Byłem tam przecież w roli d’un comte polonais, a stryj wie co to znaczy. Usłużność i pokora ze stron wszelkich nieprzezwyciężona...
— A Żorż?
— Il etait assomant ze swą niewolniczą prawdziwie łagodnością...
— Au nom du Ciel kochani hrabiowie, czy nie możnaby o czemś innem w tak ważnej chwili pomówić jak o Żorżu i tej szczególnej skłonności hr. Mścisława do scen i gniewów?
Wykrzyk ten wyrwał się z ust hr. Augusta, który od chwili wejścia do pokoju synowca-podróżnika, stał prawdziwie na żarzących się węglach. Radby on posłyszeć coprędzej o rezultacie