Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/112

Ta strona została skorygowana.


Kwiecinie jego nie bywało. Co do pani Adeli o tej nie ma co i mówić. Czynniejszej, energiczniejszej gospodyni nie było nad nią, jak nie było w całem sąsiedztwie weselszej, do zabaw skłonniejszej i szykowniej, a smakowniej ubierającej się kobiety. Zachodziły tam nawet podówczas niejakie stosunki zlekka pokrewieńskie pomiędzy domem państwa Wandalinowstwa, a główną gałęzią rodu Pompalińskich. Hr. August ilekroć przyjeżdżał w rodzinne swe strony, polował z panem Wandalinem w jego lasach i w swoich a hr. Jarosławowa, wydając raz, za życia jeszcze męża swego, wielki bal w Warszawie, na który zjechać się miała cała arystokracya litewska, zaprosiła nań i panią Wandalinową, liścikiem pachnącym i zaczynającym się od słów: chère cousine! Takie to kiedyś bywały świetne czasy dla dzisiejszych mieszkańców 4 go piętra, starej, ciemnej kamienicy! Ale — fortuna zmienną jest. Na ośm lat mniej więcej przed opisywaną tu epoką, — kiedy jedyna córka państwa Wandalinowstwa, Rózia, miała nie więcej jak lat 10 czy 11, państwo Wandalinowstwo, przez długi rodziców stracili majątek. Ta sama wielka burza po przejściu której, Tutunfowicze, Kobyłkowscy, Kniksy