Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/152

Ta strona została skorygowana.


zmarszczonem, głęboko namyślając się nad czemś i coś w głowie swej kombinując. Kwadrans upłynął jeszcze, a przywołany jej rozkazem stanął przed nią Pawełek.
— Paul! rzekła hrabina nie przerywając przechadzki swej i wstępów żadnych nieczyniąc; Paul, proszę cię bardzo, aby hrabia Mścisław był dziś z tobą w Wielkim teatrze...
Szczególny rozkaz ten nie zdziwił jednak Pawełka, tylko na twarz jego smutną nieco przedtem, sprowadził wesoły uśmiech.
— Pozwoli pani hrabina, abym zwrócił uwagę Jej na to, że hr. Mścisław jest zbyt słusznego wzrostu, a ja znowu zbyt nizkiego, abym zdołał przemocą zanieść go do teatru...
— Quel mauvais ton prenez-vous dépuis quelque temps, Paul! któż tu mówi o niesieniu hr. Mścisława? namów go, skłoń aby...
— Z hr. Cezarym przyszłoby mi to z łatwością, ale...
— Z trudnością czy z łatwością ja chcę, abyś to uczynił Paul! przerwała hrabina stając na środku salonu i patrząc na Pawełka oczami, które z powodu zmroku zapewne, wyglądały dzi-